Myśli Św. Jana

O Duchu Świętym


Człowiek sam z siebie jest niczym, lecz jeśli mieszka w nim Duch Święty, nabiera wielkiej wartości. Bez Ducha Świętego bylibyśmy zwykłymi zwierzętami ciążącymi ku ziemi, gdyż tylko On zdolny jest wynieść naszą duszę ku wyżynom nieba. Dlaczego święci potrafili żyć bez przywiązania do spraw ziemskich? Ponieważ pozwalali się prowadzić Duchowi Świętemu. Ludzie prowadzeni przez Ducha Świętego mają słuszne pojęcie. Dlatego zdarza się często, że niewykształceni obdarzeni są większą mądrością niż uczeni. Kiedy kogoś prowadzi Bóg mocy i światła, nie może popaść w błędy.

O Najświętszej Maryi Pannie


Bóg Ojciec patrzy na Serce Najświętszej Maryi Panny jako na arcydzieło swych własnych rąk. Lubimy podziwiać dzieła własnych rąk, szczególnie jeśli zostały dobrze wykonane. To z Serca Maryi pochodziła ludzka krew Syna, która nas odkupiła. To w Sercu Maryi mieszkanie obrał Duch Święty.
Prorocy głosili chwałę Maryi, zanim przyszła Ona na świat. Porównywali Ją ze słońcem. Rzeczywiście, narodziny Maryi można porównać z pojawieniem się słońca na niebie spowitym mgłą.
 

Pośredniczka łask


Najświętsza Maryja Panna stoi pomiędzy swoim Synem a nami. Im większymi jesteśmy grzesznikami, tym więcej okazuje nam czułości i współczucia. Matce zawsze najdroższe jest to dziecko, przez które wylała najwięcej łez. Czyż matka nie biegnie na pomoc najsłabszemu i najbardziej narażonemu na niebezpieczeństwo? Czyż lekarz w szpitalu nie poświęca najwięcej uwagi najciężej chorym?
Serce Maryi ma dla nas tyle miłości, że serca wszystkich ziemskich matek zebrane razem są przy nim niczym bryłka lodu. (...)
Kiedy dotykamy wonności, zapach przechodzi na nasze ręce; składajmy nasze modlitwy w ręce Maryi, a Ona napełni je swoją cudowną wonnością.
Myślę, że Maryja odpocznie dopiero wtedy, kiedy ten świat się skończy. Dopóki jednak on istnieje, Matka Boża wciąż jest wzywana przez swoje dzieci i nie ma chwili wytchnienia. A ma przecież tak bardzo dużo dzieci: stale musi biegać, by wszystkich ich doglądać.
 

Słowo Boże


Myślę, że człowiek, który nie słucha należycie Słowa Bożego, nie będzie zbawiony. Skądże bowiem miałby wiedzieć, jakie środki prowadzą do zbawienia? Dla człowieka znającego Słowo Boże zawsze jest ratunek. Może się w życiu zagubić na przeróżnych złych ścieżkach, lecz zawsze jest nadzieja, że wcześniej czy później wróci do Boga, choćby nawet w chwili śmierci. Ten jednak, kto nie zna Słowa Bożego, żyje jakby stale był w agonii, i to utraciwszy przytomność - nie widzi ani rozmiarów swoich grzechów, ani piękna własnej duszy, ani wartości cnót; nurza się w grzechach jak ścierka, którą zbiera się błoto z podłogi.

Słuchanie Słowa Bożego


Nasz Zbawiciel, który sam jest Prawdą, taką samą czcią nakazuje otaczać swoje słowa, co swoje Ciało w Eucharystii. Nie wiem, co jest gorsze - ulegać rozproszeniom podczas Mszy świętej czy podczas kazania. Nie widzę różnicy. Jeśli ulegamy rozproszeniom podczas Mszy świętej, tracimy zasługi płynące z męki i śmierci Zbawiciela, a jeśli zdarza się to nam podczas słuchania kazań, tracimy samo Słowo. Święty Augustyn mówi, że to taka sama strata, jakbyśmy wylali sobie pod nogi zawartość kielicha mszalnego po konsekracji.

O świętowaniu niedzieli


Pracujecie, pracujecie, moje dzieci, lecz to, co zarabiacie, rujnuje wam dusze i ciała. Gdyby zapytano kogoś, kto za życia pracował w niedzielę, co zyskał, odpowiedziałby prawdopodobnie: "Sprzedałem swoją duszę diabłu, ukrzyżowałem Chrystusa i wyrzekłem się chrztu. Skazałem się na piekło. Przez całą wieczność będę opłakiwał swoje marne postępowanie". Kiedy widzę ludzi orzących pole w niedzielę, mam wrażenie, że zaprzęgli oni swoje dusze do piekielnego pługa.

Owoce przyjmowania Komunii Świętej


Dusza, która często i godnie przystępowała do Komunii, będzie piękna w wieczności! Ciało Pan będzie promieniowało z naszego ciała uwielbionego, a Jego najdroższa Krew będzie płynąć w naszych żyłach. Dusze nasze będą zjednoczone z Bogiem na wieki. Kiedy dusza chrześcijanina, który przyjmował za życia Komunię świętą, wstępuje do nieba, pomaża radość, jaka tam panuje. Aniołowie wraz ze swoją Królową wychodzą jej na spotkanie, ponieważ rozpoznają w niej Syna Bożego. Dusza otrzymuje wynagrodzenie za wszystkie cierpienia i ofiary, jakie znosiła w swoim życiu.

O kapłaństwie


Kapłaństwo jest naprawdę czymś bardzo, wielkim. Kapłan zrozumie siebie dopiero w niebie. Gdybyśmy rozumieli na ziemi, czym jest kapłaństwo, umarlibyśmy nie z przejęcia, lecz z miłości.
Kapłan nie jest jednak kapłanem sam dla siebie. Sam sobie nie może udzielić rozgrzeszenia. Nie może sam sobie udzielić żadnego sakramentu, Kapłan nie żyje dla siebie, żyje dla was.
Po Bogu kapłan jest najważniejszy! Zostawcie parafię bez kapłana przez dwadzieścia lat, a zaczną w niej adorować cielca. (...) Kiedy ktoś chce zniszczyć religię, najpierw atakuje kapłanów, gdyż tam, gdzie nie ma kapłana, nie ma już ofiary Mszy Św., nie ma kultu Bożego.

Krzyże życia


Krzyż jest drabiną do nieba. Jakież to pocieszające móc cierpieć pod okiem Boga i wieczorem, podczas rachunku sumienia powiedzieć: "Przez dwie czy trzy godziny byłem dziś podobny do mego Mistrza, biczowany, ukoronowany cierniem i wespół z Nim ukrzyżowany..." Jakiś to będzie wielki skarb w godzinie naszej śmierci! Jak słodko jest umierać, gdy żyło się na krzyżu!

O cierpieniu


Z cierni płynie balsam, a cierpienie wydziela z siebie słodycz. Aby jednak je wydobyć, trzeba wyciskać ciernie własnymi rękoma, a krzyże mocno przyciskać do serca, aby napełniły nas swymi życiodajnymi sokami.

Kiedy nie ma w naszym życiu cierpienia, wysychamy, lecz gdy znosimy je z poddaniem się woli Bożej, odczuwamy słodycz i szczęście, które są przedsmakiem nieba. Są przy naszym boku i patrzą na nas aniołowie, Matka Najświętsza i sam Bóg. Przejście człowieka doświadczonego cierpieniami na tamten świat wygląda tak, jakby niesiono go tam na łożu usłanym różami .


Rodzaje cierpienia


Cierpimy, czy nam się to podoba, czy nie. Jedni cierpią jak dobry łotr, inni jak zły. Obaj ponieśli tę samą. Jeden z nich umiał jednak uczynić ze swego cierpienia zasługę, przyjął je w duchu pokuty, zwrócił się do Jezusa i usłyszał z Jego ust słowa pocieszenia: Dziś ze Mną będziesz w raju. Drugi, przeciwnie - wył, złorzeczył i bluźnił, po czym skonał w najstraszniejszej rozpaczy.
Są dwa rodzaje cierpienia: z miłością i bez miłości. Święci znosili wszystkie cierpienia z cierpliwością, radością i wytrwałością, bo przepełniała ich miłość. My natomiast złościmy się, gdy przyjdą cierpienia, gdyż nie ma w nas miłości.
 

Doświadczanie Pokus


Dobrze jest w czasie doświadczania pokusy zadać sobie proste pytanie: Czy w godzinie śmierci byłbym zadowolony, że poszedłem za tym piekielnym podszeptem? Kiedy spotyka nas pogarda, wpatrujmy się w Niego, jak idzie przed nami z koroną cierniową na głowie, jak Go ubierają w czerwony płaszcz i traktują jak głupca. Kiedy cierpimy, możemy znajdować umocnienie w obrazie Zbawiciela, który pokryty ranami, w strasznych boleściach umiera na krzyżu. Kiedy prześladują nas źli ludzie, nie narzekajmy na to, skoro wiemy, że Jezus za swoich katów idzie na śmierć. Kiedy dopadają nas diabelskie pokusy, nie upadajmy na duchu, pamiętając o tym, że i naszego ukochanego Zbawiciela piekielny duch dwa razy podnosił ponad ziemię. Zawsze i wszędzie, w każdym cierpieniu i pokusie, miejmy przed oczyma duszy Boga, który idzie przed nami, i który pomoże nam zwyciężyć.


O pokorze


Im bardziej drzewo obciążone jest owocami, tym bardziej jego konary pochylają się ku ziemi. I my także, im więcej dobrego czynimy, tym bardziej się uniżajmy i pamiętajmy o tym, że charakterystycznym znamieniem dobrego chrześcijanina jest pokora

Dobro i zło


Mamy przy sobie dwóch sekretarzy. Diabeł zapisuje nasze złe czyny, a dobry anioł notuje dobre uczynki, które będą nas usprawiedliwiały w dniu sądu. Kiedy wszystkie nasze czyny zostaną już spisane, jakże niewiele wśród nich - nawet spośród tych najlepszych - okaże się miłych Bogu! Tyle miesza się do nich niedoskonałości, tyle myśli powodowanych miłością własną, tyle szukania satysfakcji, zmysłowych przyjemności i egoistycznego skupienia na sobie! Mają one tylko pozór dobra, jak owoce, które wydają się dojrzalsze od  innych, gdy tymczasem nabrały przedwcześnie złocistej barwy, gdyż toczy je robak.

O grzechu


Grzech jest katem Boga i zabójcą duszy. Wyrywa nas z nieba i rzuca w przepaście piekła. A mimo to lubujemy się w nim! Cóż to za szaleństwo! Gdybyśmy dobrze sobie z tego zdawali sprawę, żywilibyśmy taki wstręt do grzechu, że nie bylibyśmy w stanie go popełnić.

Trwanie w grzechu


Człowiek żyjący w grzechach upodabnia się do zwierzęcia. Zwierzę nie ma rozumu, kieruje się instynktem. Podobnie człowiek, który upodabnia się do zwierzęcia, traci rozum i pozwala się kierować żądzom swego ciała. Znajduje upodobanie w jedzeniu, piciu i próżnościach tego świata, które ulotne są niczym wiatr. Żal mi tych biedaków, którzy gonią za wiatrem w polu, niewiele zyskują, przepłacają stokrotnie swój marny zysk, oddają bowiem szczęście wieczne w zamian za nędzne przyjemności tego świata.
Jan smutna jest dusza w stanie grzechu ciężkiego! Jeśli w tym stanie umrze, wszystkie jej zasługi przed Bogiem nie będą miały żadnej wartości. To dlatego diabeł tak się cieszy, kiedy dusza trwa w grzechu, wie bowiem, że pracuje ona dla niego i jeśli w tym stanie umrze, będzie należeć do niego. W grzechu dusza nasza jest parszywa, zgniła i żałosna. Myśl, że Bóg na nią patrzy, powinna sprawić, żę człowiek zacznie się sam sobie baczniej przyglądać.

Skutki grzechu


Człowiek w stanie grzechu jest zawsze smutny. Cokolwiek robi, jest znudzony i wszystkim zniechęcony. Człowiek zaś cieszący się Bożym pokojem jest zawsze radosny i ze wszystkiego zadowolony.
Boimy się śmierci. To grzech sprawia, że boimy się śmierci. To grzech czyni śmierć okropną i straszną. To grzech budzi przerażenie w duszy złoczyńcy stającego na progu straszliwego dlań przejścia do wieczności. A jest czym się przerazić! Można doznać wstrząsu na myśl, że jest się potępionym, i to potępionym przez Boga! Dlaczego? Z jakiego powodu ludzie wystawiają się na niebezpieczeństwo potępienia przez Boga? Z powodu złych myśli, butelki wina czy paru chwil przyjemności. Stracić duszę, stracić niebo na zawsze dla paru chwil przyjemności...

Grzech pychy


Pycha jest przeklętym grzechem, który strącił anioły z nieba do piekieł. Grzech ten jest stary jak świat.
Grzeszymy pychą na różne sposoby: ubiorem, słowami, postawą ciała, a nawet sposobem chodzenia. Są ludzie, którzy idą ulicą z taką dumą, jakby mówili wszsytkim wokół: "Spójrzcie, jaki jestem wielki, jaki wyprostowany, jak pięknie umiem chodzić!" Inni, jak tylko uczynią coś dobrego, nie przestają o tym rozprawiać, a kiedy popełnią błąd, strasznie się przejmują, co też inni o nich pomyślą. Inni z kolei nie lubią, gdy ktoś znajomy spotka ich w towarzystwie biedaków i zawsze szukają towarzystwa bogatych. Jeśli przypadkiem zostaną zaproszeni do domu wielkich tego świata, chlubią się tym i hołdują swojej próżności. Są też osoby, których pycha przejawia się w mowie - ukłądają starannie to, co mają do powiedzenia, szukają pięnych słów, a jeśli się przejęzyczą, zaraz się złoszczą na siebie ze strachu, czy aby ktoś nie będzie się znich śmiał.

Człowiek pyszny


Wszystko potrafimy doprawić solą pychy. Chlubimy się, jeśli nasze dobre uczynki znane są publicznie. Cieszymy się, kiedy ktoś zwraca uwagę na nasze cnoty, a kiedy zauważa nasze wady, popadamy w smutek. Zauważam to u wielu osób. Na cokolwiek zwróci się im uwagę, natychmiast wpadają w niepokój i smutek. Nie tak postępowali święci, martwili się, kiedy dostrzegano ich cnoty, a cieszyli, gdy ludzie widzieli ich niedoskonałości.
Człowiek pyszny uważa, że wszystko, co robi , czyni dobrze. Pragnie nad wszystkimi panować, zawsze ma rację, sądzi, że jego zdanie jest lepsze od zdania innych.

O zazdrości


 Grzech zazdrości jest złośliwą radością z tego, że bliźni doznaje niepowodzenia czy jakiegokolwiek nieszczęścia. A czy może być zaślepienie większe i bardziej smutne niż to, które polega na zamartwianiu się szczęściem współbraci, a cieszeniem się ich niepowodzeniem?
Jak mówi Święty Grzegorz Wielki, trzeba być bardzo ograniczonym człowiekiem, żeby pozwolić się tyranizować tak podłej i bezecnej namiętności jak zazdrość.

Niezgodność charakterów


Mówicie, że trudno wam się dopasować do ludzi odmiennego charakteru i usposobienia. Kochani! Własnej religii nie znacie, nie znacie miłosiernego Boga! Prawdziwa miłość bliźniego polega na tym, żeby świadczyć dobro każdemu bez różnicy.
To, czy idziemy drogą zbawienia, czy naprawdę kochamy Boga, możemy poznać właśnie po tym, czy zgadzamy się z osobami przeciwnego charakteru, czy chętnie z nimi przebywamy, czy dobrze o nich mówimy, czy oddajemy im przysługi albo wręcz sprawiamy wrażenie, że takim osobom dajemy pierwszeństwo przed tymi, którzy nas wspierają i w niczym się nam nie sprzeciwiają - tylko w takiej sytuacji kochamy bliźniego po chrześcijańsku i zachowujemy przyjaźń z Bogiem. Kto postępuje przeciwnie, ten pędzi na zatracenie.