Kronika Sanktuarium

Św. Jan Paweł II - Patron Rodziny


Dzień 16 października 1978 r. przeszedł do historii jako data wyboru na Stolicę Piotrową ks. kard. Karola Wojtyły - Arcybiskupa Krakowskiego. Żeby o tej dacie i tym najważniejszym w nowożytnej historii Polski wydarzeniu nie zapomnieć, Episkopat Polski każdego roku zachęca do przeżywania Dnia Papieskiego w niedzielę poprzedzającą 16 października. W tym roku spoglądaliśmy na Świętego Papieża jako na Patrona, czyli Opiekuna Rodzin.

W roku 2015 w ramach XV Dnia Papieskiego dzieci ze Szkoły Podstawowej w Gniazdowie zainspirowane własnymi doświadczeniami i papieskim nauczaniem przygotowały pod kierunkiem katechety - ks. Tomasza Nowaka montaż słowno - muzyczny. 11 października owoce pracy dzieci zaprezentowane zostały w obu kościołach naszej Parafii: w Gniazdowie i Mzykach, zaś we wtorek 20 października - w Szkole Podstawowej w Gniazdowie.

Po Mszy Św. niedzielnej sprawowanej w Sanktuarium o godz. 9.3o dzieci - pośród śpiewów i recytacji - zwróciły uwagę wszystkich słuchających (zarówno swoich rówieśników, jak i nauczycieli, wychowawców i wszystkich dorosłych) na kilka ważnych spraw związanych z rodziną. Spośród wielu takich rodzinnych problemów dla dzieci najważniejsze są: zdarzające się kłótnie i spory, smutek i troski rodziców powodowane problemami finansowymi, choroby dotykające członków rodziny, brak czasu zarówno dla Pana Boga, jak i dla siebie nawzajem. Każdy z zaprezentowanych problemów pomagał rozwiązywać Św. Jan Paweł II poprzez swoje nauczanie, dzieci modliły się przez jego wstawiennictwo w intencji tych trudnych spraw.

Warto czasami popatrzeć na świat oczami dziecka - pewnie szczególnie wtedy, gdy jest to świat najbliższy i najważniejszy - świat rodziny.

"Odejdź!", "Czekaj!", "Nie przeszkadzaj!"

Bartek słyszy wciąż to samo.

A on przecież nie przesadza...

Chciał czas spędzić z tatą, mamą

Nie żałujmy czasu dla dzieci, miejmy odwagę inwestować w nie to, co mamy najcenniejsze - samych siebie.

Jasełka 2014


W Uroczystość Objawienia Pańskiego - 06 stycznia 2014 r., po Mszy Św. o godz. 9.3o dzieci ze Szkoły Podstawowej zaprezentowały Jasełka przygotowane na tegoroczne Święta Bożego Narodzenia. Wszyscy uczestnicy świątecznej Eucharystii pozostali w kościele i z prawdziwą niecierpliwością wyczekiwali tej uroczej prezentacji.
Zamiast tradycyjnej choinki - rajskie drzewko przypominające początek tego długiego epizodu, w którym uczestniczy cała ludzkość: historia człowieka umiłowanego przez Boga, człowieka zwiedzionego przez szatana, odchodzącego od Boga i wymagającego zbawienia.
Nader kusząco dla wszystkich licznie zgromadzonych w Sanktuarium zabrzmiała stara podstępna pokusa: "Zjedz jałuszko, Ewuniu słodka, to cię coś miłego spotka. Zjedz jabłuszko i Adamie, chyba nie odmówisz damie". I tak się to wszystko zaczęło - przypomniały nam w tym roku dzieci. Potem były epizody z piekła rodem - o radości tam panującej z powodu zepsucia Bożych planów szczęścia dla wszystkich ludzi, o nieudolności całej masy istot piekielnych niezbyt dokładnie wypełniających swoje obowiązki, a przez to ułatwiających czy nawet umożliwiających realizację Bożego planu zbawienia, o sygnałach niepokojących a jednocześnie lekceważonych dotyczących dziwnych rzeczy dziejących się w Betlejem. W krok za nimi szły epizody niebiańskie - o aniołach, którzy na ziemię zostali posłani jako towarzysze, stróże i obrońcy dla Zbawiciela w Betlejem narodzonego i Jego ziemskich przyjaciół. Byli pastuszkowie i mędrcy ze Wschodu, były dzieci z prezentami, była oczywiście najpiękniejsza Maryja z Józefem najwierniejszym, no i najważniejszy - maleńki Jezusek rodzący się jako Zbawiciel świata całego.
Dużo radości, śpiewów, scenicznego ruchu - wszystko według odpowiednio dobranego scenariusza i wedle wskazań przygotowującej przedstawienie p. Elżbiety Chłosty. Dzieci jak co roku doskonale odnalazły się w swoich rolach, stworzyły doskonały klimat do przeżywania tajemnicy obecności Emmanuela, czyli Boga z nami. Dojrzale i profesjonalnie zachowały się na scenie, świetnie poradziły sobie z rozmaitymi niespodziankami, które zawsze w takim przedstawieniu się zdarzają będąc dla aktorów wyzwaniem do wykazania się orientacją i kreatywnością.
Wszystko dobrze się skończyło nie tlko dla aktorów na scenie; przede wszystkim dla całej ludzkości zyskującej Zbawiciela - Rzecznika swoich trudnych spraw przed obliczem Boga. W scenie finałowej pięknie wybrzmiały słowa: "Pośród tej nocy pierzchają cienie, światłość zalewa calutką ziemię. I wszystkich którzy są dobrej woli Miłość i Prawda dzisiaj wyzwoli. Radość zagości, pokój uciszy, nadzieję wleje do każdej duszy".
Gromkimi oklaskami wszyscy widzowie podziękowali dzieciom za piękne przedstawienie, doceniając ich talent aktorski, staranne przygotowanie i włożony w wykonaną pracę trud. Były podziękowania: ks. Proboszcza - Kustosza, p. Burmistrza, p. Sołtys; było również tradycyjne zaproszenie do Świetlicy Środowiskowej w Mzykach na spotkanie przy stole i krótką gościnę, podczas której podobno miało nie zabraknąć również Ziemniaczków Św. Jana.
Tylko dzieci potrafią tak pięknie i przekonująco opowiedzieć historię swojego wielkiego Rówieśnika - Jezusa narodzonego w Betlejem.

Świętymi bądźcie


Cudowne bezchmurne niebo, przepiękna i słoneczna złota polska jesień, temperatura na poziomie letnich upałów - to pogodowe okoliczności towarzyszące 12 października AD 2014 przeżyciom XIV Dnia Papieskiego. I pewnie nie mogło być inaczej, skoro nasz Święty z nieba chciał nam przypomnieć, jak piękny może być świat, gdy pozwalamy w nim objawiać się Bogu samemu, jak urocza ziemia polska, na której tyle razy przeżywaliśmy niezmiernie podniosłe chwile spotkań z Nim - Janem Pawłem II podczas jego pielgrzymek do Ojczyzny, wreszcie: jak cudowne i olśniewające to prawdziwe słońce Sprawiedliwości, Miłości i Pokoju, Którym jest i na zawsze pozostaje nasz Pan Jezus Chrystus.

Temat tegorocznego Dnia Papieskiego to wspaniałe zaproszenie ciągle dawane przez Stwórcę: Świętymi bądźcie, bo Ja Jestem Święty! Świętość człowiecza to ustrzeżenie w sobie tego cudownego podobieństwa do Boga, które zostało nam dane i równocześnie zadane na całe życie. Nie być podobnym do świata, po którym pielgrzymujemy, ale do Boga, do Którego zdążamy; donieść do końca ziemskich dni to podobieństwo do Ojca Niebieskiego złożone w kruchym naczyniu naszego człowieczeństwa.

Któż lepiej i prościej, jednocześnie bardziej dobitnie i przekonująco mógł opowiedzieć dzisiaj historię świętości Jana Pawła II, jak nie nasze niezawodne dzieci. I zrobiły to: z właściwą sobie lekkością, beztroską, starannością, przeżyciem i nieziemskim wprost pięknem. W Sanktuarium Św. Jana Marii Vianney'a o godz. 9.3o zaprezentowały przygotowany program: przypomniały drogi świętości Jana Pawła II, jego wskazania, zaprosiły do wspólnej modlitwy o świętość osobistą, zaśpiewały ulubioną przez Papieża Barkę i kilka innych radosnych pieśni.

O godz. 16.oo wierni zgromadzili się w kościele parafialnym Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gniazdowie na modlitwę Różańcową a o 21.oo na Maryjny Apel Jasnogórski. Rozważania tekstów papieskich, wiele wspomnień, ale przede wszystkim budzenie prawdziwej tęsknoty za świętością życia i nagrodą obiecaną wytrwałym.

Zgodnie z duchem dzisiejszej Ewangelii opowiadającej o zaproszonych na królewskie gody, Sporo dusz skorzystało z bogatego zaproszenia Dnia Papieskiego; byli i tacy, co poszli na swoje pole i do swego kupiectwa. Niech i m to nie będzie policzone.

Św. Janie Pawle II módl się za nami i wypraszaj nam świętość życia!

Przyjdźcie do Mnie wszyscy


18 lipca to dzień szczególny dla mieszkańców Mzyk; do codziennej modlitwy za kapłanów zanoszonej do Pana Boga przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, w tym dniu możemy dodać całodzienną obecność przed Tym, Który Jest. O godz. 7.3o odprawiona została Msza Św. za kapłanów (jak w każdy czwartek), na której zgromadziła się spora grupa parafian spragnionych Boga i Jego Miłości. Słowo Boże skierowane do nas tego poranka bardzo było wymowne: ze Starego Testamentu objawienie Imienia Bożego dane Mojżeszowi; zachęta do składania Bogu ofiary; z Ewangelii piękne słowo Zbawiciela: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię". W homilii Kustosz Sanktuarium ks. Proboszcz Tomasz Nowak mówił: "Ciągle doświadczamy przemijania wszystkiego co ziemskie i światowe; jak pociągająco brzmi: ?Jestem, Który Jestem?. Tylko to, co zanurzone w Bogu istnieje naprawdę, tylko co z Bogiem związane ma rację i sens bytu; co poza tym - jedynie udaje istnienie, wabi nas i łudzi pozorami, które żadną miarą nie mogą człowieka uszczęśliwić. Chcemy dzisiaj podczas rozpoczynającej się Doby Eucharystycznej zanurzyć się w istnieniu Boga, by istnieć naprawdę i cieszyć się tajemnicą bycia przed Nim, dla Niego i w Nim. (...) Tak wielu dziś ludzi smutnych, przygnębionych, załamanych; pewnie głusi pozostają na Chrystusowe zaproszenie z dzisiejszej Ewangelii. Jeżeli jutro po zakończeniu czasu naszego czuwania przed Jezusem Eucharystycznym dalej będziemy smutni, to będzie znaczyło, że nie skorzystaliśmy z Jego obecności i pozwoliliśmy Mu, żeby nas wewnętrznie przemienił".

Cztery części Różańca ofiarowane za kapłanów, w intencjach pielgrzymów przybywających do Sanktuarium Św. Jana Marii Vianney'a oraz w naszych parafialnych sprawach, Uroczyste Nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia o godz. 15.oo, Apel Jasnogórski, Msza Św. o północy sprawowana za zmarłych parafian wypełniły pobożną treścią czas Doby Eucharystycznej. Na swoją adorację przybyły dzieci, młodzież młodsza i starsza, mieszkańcy poszczególnych ulic Mzyk, Róże Różańcowe - wszyscy którzy pragnęli spotkać się z Jezusem Eucharystycznym i doznać Jego kojącego, krzepiącego działania.

Wszystko działo się przed wielkim ołtarzem prawie gotowym do uroczystej chwili poświęcenia go dla chwały Bożej podczas Jubileuszu Parafii za dwa miesiące przygotowując serca nasze do tej podniosłej i radosnej chwili. Bogu niech będą dzięki za Jego troskę o jakość naszych serc.

Był to czas przygotowania


Tak pewnie najlepiej zatytułować to wszystko, co wydarzyło się przed Wielkanocą A.D. 2013 w Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gniazdowie - Mzykach.

Początek wielkiego Postu z Popielcową Środą przypadł w tym roku na początku zimowych ferii naszych dzieci i młodzieży, co zbytnio nie przeszkodziło w należytym przeżywaniu początku tego świętego czasu. Posypywany na głowy nasze popiół przypomniał o przemijaniu wszystkiego, co doczesne i potrzebie zapatrzenia i zasłuchania się w to, co daje życie wieczne.

Kolejne piątki i niedziele Wielkiego Postu dawały okazję do udziału w pasyjnych nabożeństwach: Drodze Krzyżowej odprawianej w obu kościołach i Gorzkich Żalach z kazaniem pasyjnym odprawianych po Mszach Św. porannych w Gniazdowie i Mzykach. Staraliśmy się kroczyć krzyżową drogą Jezusa Chrystusa i stawiać swoje stopy w miejsce Jezusowych śladów pozostawionych na ziemi. Bo wiele jest dróg trudnych, bolesnych, powodujących cierpienie, ale jedna tylko prawdziwa Droga Krzyżowa; i wiele jest wzniesień na świecie a wejście na nie wymaga ogromnego wysiłku, poświęcenia i rezygnacji, ale jedna tylko Golgota - góra zbawienia.

Podczas Rekolekcji Wielkopostnych ścieżkami wiary, nawrócenia i pokuty poprowadził nas w tym roku ks. Tomasz Kordela - wikariusz Parafii Św. Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu. (w roku 2009 prowadził w naszej Parafii Rekolekcje Adwentowe). Jako pierwsze na Słowo Boże otwierały swoje serca dzieci ze Szkoły Podstawowej - od środy do piątku miały swoje spotkania o godz. 10.oo. Dwie godziny dydaktyczne wypełniało słuchanie Słowa, dialogi z Rekolekcjonistą, wspólna modlitwa i śpiew. Dzieci przygotowujące się do I Komunii Św. zostawały na kolejne dwie godziny w ramach przygotowań do swojego pierwszego pełnego spotkania z Jezusem Eucharystycznym. Sobotnia spowiedź i niedzielna Eucharystia z Komunią Św. generalną dopełniały miary Bożych propozycji tego świętego czasu dla starszych dzieci. Od czwartku spotkania rekolekcyjne rozpoczęli dorośli, gromadząc się na modlitwę, słuchanie Słowa Bożego i sprawowanie Eucharystii o godz. 16.3o w Gniazdowie i o 18.oo w Mzykach u Św. Jana Marii Vianney'a. Tematykę tegorocznych nauk rekolekcyjnych pięknie i syntetycznie ujmuje podziękowanie skierowane do Księdza Rekolekcjonisty na zakończenie Rekolekcji Wielkopostnych: "Kończy się czas naszego zasłuchania w Słowo Boga Żywego; Słowo, które daje nam życie, zbawienie i pokój serca. Wdzięczni jesteśmy Panu Bogu za osobę Księdza Rekolekcjonisty i jego posługę w naszej wspólnocie parafialnej. Dziękujemy za żywe świadectwo wiary opartej na mocnych fundamentach wiary, która jest jak wielopiętrowy gmach, a ilość jego pięter znana tylko Panu Bogu; za poruszenie naszych serc przypomnieniem tajemnicy Bożego Miłosierdzia i prawdy o godności dzieci Bożych." W ramach Rekolekcji odprawiliśmy Nabożeństwo Drogi Krzyżowej na ulicach Gniazdowa (w tym roku były to ulice: Dzielna, Jesionowa, Woźnicka i Szkolna), Gorzkie Żale, w rekolekcyjną sobotę korzystaliśmy z łaski Bożego Miłosierdzia w sakramencie pokuty i pojednania, nawiedziliśmy chorych i cierpiących z posługą sakramentalną; staraliśmy się zrobić wszystko co możliwe, by nasza relacja z Bogiem Żywym i Prawdziwym została odnowiona i umocniona na kolejne miesiące. Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Pokora niebiosa przebija


Tylko taki tytuł może nosić kronikarska notatka dotycząca Doby Eucharystycznej w Mzykach przeżywanej 18 lipca 2012 r. Boża Opatrzność w swoich niepojętych dla nas zrządzeniach sprawiła, że teksty Liturgii Słowa jednoznacznie wskazały na najważniejszy warunek naszego trwania w postawie adoracji przy Jezusie Eucharystycznym - na pokorę. Ze Starego Testamentu usłyszeliśmy słowa proroka Izajasza: "Czy się pyszni siekiera wobec drwala? Czy się wynosi piła ponad tracza? Jak gdyby bicz chciał wywijać tym, który go unosi..." A chwilę wcześniej przestrogę wynikającą z prezentacji człowieka pysznego, który przekonany jest o własnej doskonałości, sobie wszystko zawdzięcza, całą ziemię zagarnął dla siebie i nic nie może zagrozić. A przecież Bóg objawia się prostaczkom, za co Jezus wysławia Go słowami: "że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi".

Staraliśmy się bardzo zmieścić w grupie tych, do których objawienie Bożej Miłości mogło być skierowane. Po porannej Mszy Św. adorowaliśmy pokornego Syna Bożego obecnego w kruszynie Chleba Eucharystycznego odmawiając kolejne części różańca, przybywając do świątyni z poszczególnych ulic naszej miejscowości; przed Jezusem nie zabrakło przedstawicieli dzieci, młodzieży, Koła Gospodyń Wiejskich, Pań Różańcowych. Treść cichych rozmów ze Zbawicielem pozostanie na zawsze tajemnicą tego świętego czasu, ale na pewno wiele mieliśmy do powiedzenia naszemu Mistrzowi, a i On wiele do powiedzenia nam - swoim uczniom.

Doba Eucharystyczna zakończyła się Mszą Św. za zmarłych Parafian odprawioną o północy, Procesją Eucharystyczną wokół kościoła i z uroczystym Te Deum. Rozważaliśmy Słowa Boga dotykające dosłownie naszej sytuacji w najdrobniejszych szczegółach jakby na potwierdzenie, że Bóg może i chce prowadzić swój lud po ziemskich drogach czasu ku wieczności. "Dusza moja pożąda Ciebie w nocy, duch mój poszukuje Cię w swym wnętrzu". "Panie, użycz nam pokoju, bo i wszystkie nasze dzieła Tyś nam zdziałał". "Ożyją Twoi umarli, zmartwychwstaną ich trupy, obudzą się i krzykną z radości spoczywający w prochu" - to tylko niektóre myśli doskonale prowadzące naszą wspólnotę nie tylko w ogólności, ale w bardzo konkretnej sytuacji naszego bycia przed Bogiem. "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" - na pewno przez kolejny rok korzystać będziemy wielokrotnie z tego zaproszenia danego nam na koniec tegorocznej Doby Eucharystycznej w Sanktuarium Św. Jana Marii Vianney'a w Mzykach.

Z dziejów Sanktuarium


Przy tym zapisie nie będzie żadnej konkretnej daty, tego zapisu jednakże zabraknąć nie może, co wynika z dobrze pojętego kronikarskiego obowiązku. Żeby ten zapis był taki jak będzie, pracować musiało wiele osób zarówno nieznanych nam, jak i dobrze znanych. W sercach ludzi musiało być wiele pobożności, gorliwości i wynikającego z nich pragnienia nawiedzenia Sanktuarium, uczczenia relikwii Świętego Kapłana oraz potrzeby modlitwy za kapłanów. W kończącym się powoli roku 2011 kolejny tysiąc Pątników nawiedził nasze Sanktuarium w Mzykach (od początku Roku Kapłańskiego ponad 4000 Pielgrzymów modliło się przy relikwiach Św. Jana Marii Vianney'a). Wszyscy bez wyjątku przybyli do naszej Parafii, żeby się modlić, oddawać chwałę Panu Bogu a swoim kapłanom, rodzinom i przyjaciołom wypraszać potrzebne łaski. Wszyscy Pielgrzymi modlili się przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, słuchali fragmentów kazań Św. Proboszcza z Ars, zapoznawali się z historią życia Świętego i jego Sanktuarium w Mzykach, całowali Relikwie przechowywane w Sanktuarium. W Księdze Intencji wpisywali swoje prośby, podziękowania, sprawy radosne i smutne, prosząc o wstawiennictwo tego Kapłana, który był i jest na wieki tak blisko samego Boga. Co jest również godne podkreślenia, wszyscy Pielgrzymi ugoszczeni zostali naszym przysmakiem - Ziemniaczkami Św. Jana Marii Vianney'a. Kustosz Sanktuarium ks. Tomasz Nowak zapraszając na tę gościnę, za każdym razem mówił: "Wiemy wszyscy o głębokiej ascezie Świętego Kapłana, która była dla niego ważnym narzędziem duszpasterskim. Jadał stare, często spleśniałe ziemniaki, ugotowane niekiedy kilka czy kilkanaście dni wcześniej. Na takie właśnie ziemniaczki zapraszam teraz Czcigodnych Pielgrzymów... Żeby łatwiej było wyciągnąć po nie rękę, zawinięte są w sreberka". I niektórzy - co widać było po ich minach - głęboko wierzyli w słowa Kustosza, co wcale nie przeszkadzało im w kosztowaniu przysmaku. P. Beata Muchla, p. Małgorzata Walentek, p. Elżbieta Wyląg wspomagane przez Koło Gospodyń Wiejskich z Mzyk pod przewodem p. Sołtys Bożeny Konopka dzielnie (żeby nie powiedzieć mężnie) stawiały czoło temu ogromnemu kulinarnemu wyzwaniu. Dość wspomnieć, że Pielgrzymi wyjeżdżali oczarowani nie tylko urokiem samych Mzyk i położonego pod lasem kościoła czy pobożną atmosferą panującą w murach Sanktuarium, ale również ciepłą, rodzinną atmosferą i gościnnym przyjęciem. A tak być przecież powinno...

Finis Coronat Opus


Chociaż trudno na razie powiedzieć, że prace przy kościele w Mzykach dobiegły końca, to jednak mądrość zawarta w starym łacińskim powiedzeniu już teraz daje odczuć swą moc i ponadczasową aktualność. Jak kręgosłup w żywym organizmie tak architektoniczne założenia w kościele pełnią funkcję najważniejszą: porządkują całą przestrzeń i czynią ze zwykłego budynku prawdziwą tajemnicę - misterium obecności samego Boga. Ten etap architektonicznego porządkowania Sanktuarium w Mzykach dobiega końca - część zamierzonego planu już jest wykonana, resztę można zobaczyć na razie jedynie oczami wyobraźni. Barwny, żywy ornament biegnący pod sufitem prowadzi wzrok i serce do miejsca najważniejszego, czyli do prezbiterium. Tam zamontowane na trzech ścianach elementy głównego ołtarza i ołtarzy bocznych jednoznacznie wskazują na centrum świątynnej przestrzeni - na tabernakulum będące prawdziwym mieszkaniem Boga Żywego. Wysoko zainstalowane granitowe bloki stanowią zwieńczenie drewnianych kolumn strzelających śmiało ku górze, ale są też jednocześnie przełożeniem ornamentu na twardą realną rzeczywistość monumentalności Domu Bożego. Wszystkie te elementy pomyślane jako symetryczne względem osi kościoła domagają się zwieńczenia i dominacji na tejże osi, wysoko pod sklepieniem. Jedynym znakiem zasługującym na spełnienie tak pojętego zadania może być tylko i wyłącznie krzyż naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Na początku lutego roku 2011 wykonanie krzyża z figurą Pana Jezusa zamówione zostało w artystycznej pracowni rzeźbiarskiej Stanisława Trybały w Skomielnej Czarnej. Miesiąc później w pracowni rzeźbiarskiej odbyły się konsultacje dotyczące szczegółów artystycznego wyrazu przygotowywanej rzeźby; ks. Antoni Polaniak - nasz architekt i p. Stanisław Trybała w obecności ks. Proboszcza ustalali istotne dla potrzeb naszego Sanktuarium szczegóły przygotowywanej realizacji. Każdy artysta ma swoją własną wizję tworzonego przez siebie dzieła, które w pewnym sensie pozostaje jego własnością, jak również dowodem jego artystycznego kunsztu. Ponieważ to dzieło ma być niezmiernie istotnym elementem większej całości i ma służyć Bożej chwale te konsultacje były koniecznie potrzebne.

16 marca 2011 r. we wczesnych godzinach rannych ks. Proboszcz udał się do Skomielnej Czarnej, by odebrać gotową rzeźbę i przywieźć ją do Sanktuarium. Dla bezpiecznego transportu korpus nie został przymocowany do drzewca krzyża, ten zaś wymagał jeszcze procesu malowania na miejscu montażu, by zagwarantować kolor idealnie odpowiadający pozostałym drewnianym elementom ołtarza w Mzykach. W drodze powrotnej ks. Proboszcz zatrzymał się symbolicznie w Wadowicach, gdzie w Papieskiej Bazylice prosił o Boże błogosławieństwo dla swoich Parafian i prac prowadzonych przy obu świątyniach.

Krzyż z rzeźbą Chrystusa wyczekiwany był w Mzykach i przyjęty należycie: dwa najbliższe dni były czasem wzmożonych prac zmierzających do zawieszenia krzyża na jego honorowym miejscu: według wskazań ks. Antoniego Polaniaka odmierzone zostały odpowiednie odległości, drzewiec krzyża trafił do warsztatu stolarskiego p. Wcisło w Koziegłówkach, gdzie powstawały pozostały drewniane elementy ołtarza, obmyślono i przygotowano wszystkie elementy potrzebne do zawieszenia krzyża w odpowiednim dystansie od głównej ściany ołtarzowej. W piątek 18 marca 2011 r. krzyż został zawieszony na godnym miejscu w Sanktuarium Św. Jana Marii Vianney'a w Mzykach i od tej pory nie tylko scala wszystkie elementy architektoniczne kościoła w całość dedykowaną Panu Bogu; przede wszystkim nieprzerwanie od wieków: łączy ziemię z niebem, dla której pozostaje wiernym świadkiem Bożej Miłości. W ten właśnie sposób "Finis Coronat Opus".

Serce w Sanktuarium


Bóg pragnie naszego serca; "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem" - tymi słowami witał pielgrzymów przybywających do Sanktuarium w Mzykach kustosz relikwii Świętego Kapłana uradowany obecnością relikwii Serca Świętego Jana Marii Vianney'a. 13 listopada 2010 r. relikwie Serca Św. Proboszcza z Ars pielgrzymujące po całej Europie nawiedziły nasze Sanktuarium. To wielki zaszczyt i wyróżnienie, ale też wielkie zobowiązanie być bardzo blisko tego serca, które tak bardzo umiłowało Boga, że poza Nim niczego więcej nie pragnęło. "To Serce biło rytmem adoracji, konfesjonału, głoszenia Słowa Bożego i umartwienia; Serce, które nas tu gromadzi, wyznacza rytm tego naszego spotkania" - mówił dalej kustosz.

Modlitwom na Mzykach przewodniczył ks. abp Metropolita Częstochowski Stanisław Nowak,który przybył do Sanktuarium chwilę przed godz. 15.oo, by powitać relikwie Serca Św. Jana Vianney'a i najpierw uczestniczyć w modlitwie kapłanów Regionu Zawierciańskiego. Modlitwa za kapłanów przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, słuchanie Słowa Bożego głoszonego przez ks. Arcybiskupa, uczczenie relikwii Św. Kapłana i spotkanie w kapłańskiej przy "Ziemniaczkach Św. Jana Vianney'a" stanowiły istotne punkty programu tego spotkania dla kapłanów.

Od godz. 16.3o trwało spotkanie z relikwiami Serca Św. Jana Vianney'a młodzieży naszego Regionu. Z kilku parafii ze swoimi duszpasterzami przybyły grupy młodzieży i ministrantów, śpiewy adoracyjne prowadzili przedstawiciele wspólnot Ruchu Światło - Życie, zaś modlitwy podczas adoracji proponowała młodzież kandydująca do sakramentu bierzmowania z naszej Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gniazdowie - Mzykach. Zgromadzonym młodym ks. Arcybiskup przypomniał kilka fragmentów kazań Świętego Proboszcza i zachęcił do głębokiej, przyjaznej więzi z Panem Bogiem. Także ta grupa modlitewna po błogosławieństwie Najświętszym Sakramentem i ucałowaniu relikwii przechowywanych w naszym Sanktuarium mogła posmakować przysmaku Św. Jana Vianney'a, co możliwe było w Świetlicy Środowiskowej na Mzykach, jak zwykle gościnnie otwartej dla Pielgrzymów.

Godz. 18.oo to początek kolejnej modlitwy przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, w której uczestniczyli liczni przybywający Pielgrzymi i Parafianie pragnący usłyszeć rytm Serca naszego Świętego Patrona. Godzinna adoracja Chrystusa obecnego w Najświętszej Hostii była czasem modlitwy za kapłanów (co stanowi charyzmat naszego Sanktuarium), ale także czasem modlitwy kapłanów za wszystkich Pielgrzymów, którym jako kapłani tak wiele zawdzięczamy - szczególnie w tym miejscu. Po zakończeniu adoracji i uczczeniu relikwii Św. Jana Vianney'a ks. Arcybiskup przewodniczył uroczystej Mszy Św. koncelebrowanej z udziałem licznie przybyłych kapłanów (także francuskiego księdza z diecezji Balley, który przywiózł relikwie Serca do Polski). Liturgia Mszy Św. połączona była z Nieszporami Eucharystycznymi odśpiewanymi przez wszystkich zgromadzonych. Słowo Boże wygłosił ks. Arcybiskup, niezmordowanie przypominając absolutnie ponadczasowy geniusz Świętego Proboszcza z Ars. Po Mszy Św. i odśpiewaniu Apelu Jasnogórskiego odprowadziliśmy ze śpiewem Litanii do Św. Jana Marii Vianney'a relikwie jego Serca do samochodu, którym zawiezione zostały na kolejne miejsce spotkania z wiernymi do kościoła Św. Wojciecha w Częstochowie. Kapłani w Domu Parafialnym, wszyscy zaś Pielgrzymi w Świetlicy Środowiskowej mieli okazję spotkać się razem przy wspólnym stole z francuską kolacją w stylu Św. Kapłana nieco wzbogaconą polska gościnnością.

Na zakończenie pięknego sześciogodzinnego pobytu relikwii Serca naszego Patrona w Sanktuarium ks. Arcybiskup powiedział, "że Św. Jan byłby szczęśliwyi jest szczęśliwy z takiego pięknego nabożeństwa". Jako gospodarze możemy tylko dodać, że i my jesteśmy bardzo szczęśliwi jego szczęściem, które swoje najgłębsze źródło ma w Panu Bogu i Jego chwale.

Dzieci u św. Jana Marii Vianney'a


Cichym marzeniem Kustosza Sanktuarium Św. Jana Marii Vianney'a była modlitwa dzieci Pierwszokomunijnych zanoszona do Pana Boga przez wstawiennictwo Św. Patrona. Czyste serca, szczere intencje docenione kiedyś przez Zbawiciela w słowach: "do takich bowiem należy Królestwo Niebieskie", ogromna dziecięca ufność sprawiają, że modlitwa dzieci przed Bożym tronem bardzo jest skuteczna. A ponieważ modlitwa za kapłanów jest potrzebna bardzo, takie marzenie o modlitwie niezmiernie skutecznej mogło zrodzić się w sercu Kustosza Sanktuarium modlitwy za kapłanów.

W czwartek 20 maja 2010 r. to pragnienie zostało spełnione przez dzieci z Parafii Trójcy Św. w Katowicach - Kostuchnie. Sześćdziesięcioro dzieci pod opieką swych rodziców, katechetów i nauczycieli przybyło do naszego Sanktuarium na modlitwę dziękczynną za sakramenty Eucharystii i kapłaństwa; ich duchowym przewodnikiem był ks. Proboszcz Stanisław Reś.

Pomiędzy godziną 9 a 10 rano rozpoczęło się to niezwykłe spotkanie wyjątkowych gości z duchowością naszego Świętego Patrona. Po przywitaniu pielgrzymów przez Kustosza Sanktuarium wszyscy uczestniczyli we Mszy Św. odprawianej przez ks. Proboszcza z Katowic - Kostuchny; homilię wygłosił kustosz - ks. Tomasz Nowak. Właściwie należało by napisać, że wygłosiły ją dzieci pod kierunkiem Kustosza; kazanie było dialogowane z dziećmi, które czasami tylko dopuszczały księdza do głosu. I trudno było się spierać o pierwszeństwo; nieważne przecież, kto powiedział to, co w Słowie Bożym było najważniejsze i kim zechciał posłużyć się Pan Bóg dla osiągnięcia swoich nadprzyrodzonych celów. Była też - jak zwykle - okazja do skorzystania z sakramentu pokuty, co w Sanktuarium Św. Jana Vianney'a nie powinno nikogo dziwić. Po Mszy Św. dzieci oraz ich rodzice wysłuchali fragmentu kazania Św. Patrona Proboszczów i uczcili jego relikwie, otrzymując pamiątkowe obrazki z postacią Świętego posługującego w konfesjonale.

Zgodnie z tradycją naszego Sanktuarium, po zakończeniu modlitw w świątyni i wpisaniu intencji do Księgi Intencji Pielgrzymów, wszystkich obecnych zaprosiliśmy na "Ziemniaczki Św. Jana Vianney'a". Z powodu dużej ilości pątników gościna odbyła się w szeroko otwartej dla przybywających Świetlicy Środowiskowej. Piękne i tutaj było spotkanie z dziećmi, ich rodzicami, wychowawcami i duszpasterzem wzorek apostołów posługującym przy stole tym najmniejszym. Prawie 200 osób pomieściła tym razem nasza Świetlica, której wymiary zdają się coraz bardziej powiększać stosownie do potrzeb i wymogów woli Bożej. Wiele było radości także poza murami dawnej szkoły w Mzykach szczególnie na świetnie wyposażonym placu zabaw dla dzieci, które doskonale potrafiły wykorzystać walory tego miejsca.

I czwartek maja AD 2010


 

"To był dopiero I Czwartek Miesiąca" - tak można bezspornie wyrazić się o naszej tradycyjnej modlitwie przy relikwiach Św. Jana Marii Vianney'a w Mzykach. W miesiącu maju 2010 roku miała ono wyjątkowo podniosły wydźwięk, chociaż wszystkie elementy duchowego klimatu pozostały niezmienione w relacji do minionych miesięcy. Wystawienie i adoracja Najświętszego Sakramentu z modlitwami za kapłanów, Msza Św. z Nieszporami Eucharystycznymi, Apel Jasnogórski, spotkanie przy stole i "Ziemniaczkach Św. Jana" - to tradycyjne elementy modlitewnego spotkania w I Czwartek Miesiąca. Tym razem jednak ilość pielgrzymów przybyłych na nasze modlitwy, kapłani obecni i koncelebrujący Najświętszą Eucharystię, liturgicznie obchodzone Święto Św. Apostołów Filipa i Jakuba, wreszcie: cudowny klimat przeżywanego maryjnego miesiąca maja uczyniły to Nabożeństwo prawdziwie wyjątkowym. Ze swoimi duszpasterzami przybyli do Sanktuarium pielgrzymi z następujących Parafii: Św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Żarkach Mieście (ks. Szczepan Wylaź, wikariusz), Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Myszkowie - Mijaczowie (ks. prał. Jan Batorski, proboszcz), Św. Andrzeja Boboli w Myszkowie - Światowicie (ks. Krzysztof Smuga, proboszcz), Św. Anny w Myszkowie - Będuszu (ks. dziekan Adam Mikoś, proboszcz). Po Nabożeństwie Adoracyjnym odprawionym przez Kustosza Sanktuarium - ks. Tomasza Nowaka, uroczystej koncelebrze przewodniczył ks. prał. Jan Batorski, Słowo Boże wygłosił miejscowy Proboszcz. O fundamencie, którym od zawsze i na zawsze jest Chrystus - nasza Droga, Prawda i Życie. Nie ma i nie może być żadnego innego fundamentu, jeśli chcemy uważać się za ludzi wierzących, wiernych Chrystusowi i być nimi rzeczywiście. Apelowe rozważanie poprowadził ks. dziekan Adam Mikoś, wskazując na świetlany przykład naszego świętego Patrona całkowicie oddanego Panu Bogu i na Nim budującego swoje kapłaństwo i swoją świętość. Ponad dwieście osób uczciło relikwie Św. Jana Marii Vianney'a, niektórzy wpisali swoje tajemnice do Księgi Intencji Sanktuarium, a następnie wszyscy przyjęli zaproszenie na gościnę; tym razem dla dużej ilości pielgrzymów zorganizowanej w Świetlicy Środowiskowej w Mzykach. Niezawodne Panie z Koła Gospodyń Wiejskich przygotowały wspaniałą strawę dla ciała. Były tradycyjne "Ziemniaczki Św. Jana", był rozgrzewający żurek, była ogniskowa kiełbaska upieczona bez ogniska za to w pysznej cebulkowej asyście, była kawa i herbata, no i oczywiście spontanicznie upieczone ciasta (każde inne, bez umawiania się czy jakichkolwiek konsultacji). Wspaniały nastrój, miłe rozmowy, dużo radości z czynionego dobra przedłużyły się do późnych godzin wieczornych, zamykając całe spotkanie miłym akcentem.

I chociaż kościół - jak zwykle po wielkich uroczystościach - pozostał cichy i opustoszały, to przecież pozostało w nim również coś bardzo ważnego: ogromna chwała Boża, do której udało się nam choć trochę przyczynić przez pokorne pełnienie woli Ojca Niebieskiego. Pozostało mocniejsze niż dotąd przekonanie potwierdzone osobistym doświadczeniem a kiedyś zapisane w Piśmie Św.: "jak słodki jest Pan"!


Drzewa się kłaniają


 

czyli o zimie niepokojąco

Piątkowy wieczór 08 stycznia 2010 r. nie mógłby z pewnością zostać zaliczony do wyjątkowych z powodu pogody: jak na zimę przystało lekki mróz, delikatny śniegowy puszek intensywnie padający z nieba wróżyły piękne zimowe krajobrazy i zwiastowały dobre warunki do uprawiania zimowych sportów (ta ostatnia wiadomość dla aktywnych oczywiście). Był to owszem kolejny wieczór kolędowy w sensie Duszpasterskiej Wizyty Kolędowej; wieczór miły, pouczający, warty przemyśleń. Wyjątkowość jego jednakże okazała się w całej pełni dnia następnego, który bardzo był zaskakujący. Najpierw zdziwienie mogły wywoływać pojazdy poruszające się jakby w zwolnionym tempie, a potem śniegowe zaspy zupełnie obojętne wobec daremnych zabiegów próbujących je usunąć twardych szczotek i łopat. Brzmi to niewiarygodnie, ale tego poranka - 09 stycznia 2010 r. - padał rzęsisty deszcz przy temperaturze -3oC! Zamarzająca woda tworzyła niebywałe wręcz rzeźby, pokrywając grubą warstwą lodu wszystko, co można było tego poranka nazwać filozoficznie bytem. Najcieńsza nawet gałązka doczekała się swojego grubego cienia, tyle tylko że zawdzięczała go nie gorącym promieniom słońca, lecz mroźnym i złowieszczym zabiegom wody zaprzyjaźnionej z mrozem. Cały nasz świat pokryła niedostrzegalna warstwa lodu - piękna i groźna zarazem. Niby był taki sam ale zamarznięty, nieosiągalny, martwy - jakby za szybą nie do przebicia ani pokonania w jakikolwiek inny sposób. Bywa tak i w życiu: widzisz, prawie dotykasz, jesteś tak blisko - a jednak nie możesz nic zmienić, powierzchnia gładka i lodowata, rzeczywistość nieosiągalna i bezwzględna; a ty sam - bezradny jak małe dziecko, które nadziwić się nie może ani pojąć, o co z tym wszechobecnym lodem chodzi. Potem przyszły jeszcze opady śniegu, po nich zaś mrozy okrutne, bezdotykowo skuwające cały świat bezlitosnym lodowatym pierścieniem. Pod naporem zamarzniętej wody i zalegającego śniegu drzewa zostały zmuszone do oddawania uniżonych pokłonów, co wcale nie jest im w smak, a nawet ich wyniosłej naturze jest zupełnie przeciwne. Te które nie chciały się ugiąć spotykał los bardzo srogi: ich konary pękając, łamały się z trzaskiem i spadały na ziemię poniżone ostatecznie i nieodwracalnie. Dziwna pozycja tych, które się ugięły utrwalona została przez okrutne mrozy na dość długi czas, zmuszając zaskoczone zupełnie drzewa do trwania w tym głębokim upokorzeniu. Nigdy się nie odgadnie ani nie przewidzi, co w sytuacji takich drzew zaatakowanych przez wrogi żywioł jest lepsze i korzystniejsze: życie oddać ale się nie ugiąć, czy poddać się pokornie sile przeciwnika a potem długo trwać w upokorzeniu. Pewnie dopiero wiosna pokaże, które drzewa miały rację i bliższe były życiowej prawdy.

W domach sporo jeszcze pozostało świątecznych dekoracji, przed kościołem w Gniazdowie, w Sanktuarium w Mzykach i na zewnątrz świątyni ciągle świąteczny nastrój; tak mijał liturgiczny okres Bożego Narodzenia i trudno było się dziwić rozmaitym pogodowym niespodziankom, skoro w samo Boże Narodzenie temperatura w południe sięgała +14oC, co aby raz sprzyjające było dla zmarzniętego zwykle w naszym klimacie Dzieciątka Jezus.

 

Zima tego roku była długa i dokuczliwa; śniegi nie topniały aż do połowy lutego, co w sytuacji wszechobecnego mitu mówiącego o gwałtownym ociepleniu klimatu wydawać się może zupełnie zaskakujące. Dopiero początki Wielkiego Postu przyniosły nadzieję na ocieplenie i ulgę dla całej przyrody. Są takie mrozy i zimna, które przepędzić może tylko Słońce Sprawiedliwości - Chrystus Pan, Który jest naszym Bogiem!

 

A co do mądrości drzew upokorzonych przez mróz: jest na Mzykach - dojeżdżając do Sanktuarium - kilka drzew bardzo mocno dotkniętych wspomnianym tu upokorzeniem. Na ostatnim zakręcie, tuż przy kościele całą zimę przetrwały zgięte głęboko, do samej ziemi. Młode były a mądre, bo na wiosnę powstały i rosną dalej ku górze, ku słońcu. Ludzie mówili, że drzewa te kłaniają się Pielgrzymom... Widać, że najważniejsze jest to, komu się w życiu kłaniasz i zapewne od tego właśnie zależy czy przetrwasz zimę, mróz, upokorzenie bądź jakąkolwiek niedogodność losu.

Dużo się można nauczyć od drzewa...


Zaduszki kapłańskie


"Święta i pobożna jest myśl modlić się za umarłych" - wierni naszych parafii pamiętają dobrze to zdanie ze Starego Testamentu. Na początku listopada każdego roku świadomość potrzeby modlitwy za zmarłych wzrasta jeszcze bardziej, co znajduje swój chwalebny wyraz w praktyce wypominkowej modlitwy Kościoła pielgrzymującego. Na cmentarzach grzebalnych, w kościołach, kaplicach i sanktuariach naszej polskiej ziemi po Uroczystości Wszystkich Świętych gromadzą się wierni na modlitwę za swoich bliskich zmarłych.

Nie mogło w Roku Kapłaństwa zabraknąć takiej Zaduszkowej modlitwy za zmarłych Kaplanów w Sanktuarium Św. Jana Marii Vianney'a w Mzykach. W I czwartek miesiąca - 05 listopada przed wystawionym Najświętszym Sakramentem odprawione zostały tradycyjne modlitwy za kapłanów i o powołania do służby Bożej w Kościele. Jak zwykle bardzo gorliwie i z głębokim duchowym przeżyciem wierni prosili Pana Boga za swoich pasterzy: o siły do pracy, o Dary Ducha Świętego, o wierność Chrystusowi - Najwyższemu i Wiecznemu Kapłanowi. Tym razem jednak modlitwą naszą objęliśmy także kapłanów zmarłych, którzy już zakończyli czas swojej ziemskiej służby. Wspominamy ich co miesiąc, prosząc dla nich o nagrodę w niebie. Przy okazji tych kapłańskich Zaduszek wspominaliśmy imiona i nazwiska kapłanów, których Pan Bóg postawił na drodze naszego życia jako sługi ołtarzy i Bożego Słowa. Kustosz Sanktuarium - ks. Tomasz Nowak odczytał kapłańskie Wypominki, przypominając kapłanów Archidiecezji Częstochowskiej, którzy odeszli do Pana w ciągu minionych dziesięciu lat. W krótkiej homilii ks. Proboszcz wspomniał kilku zmarłych kapłanów - swoich proboszczów, kolegów z lat seminaryjnych, współpracowników z kolejnych placówek wikariuszowskich - odeszli do Pana i proszą nas o modlitwę.

Po Mszy Św. połączonej z Liturgią Nieszporów w modlitwie Apelowej prosiliśmy Matkę Najświętszą, by i nam towarzyszyła, gdy będziemy przekraczać prób wieczności. Jej Imienia wzywamy przecież wtedy, gdy ziemi oddajemy ciała naszych bliskich zmarłych; Ją prosimy, by była z nami "teraz i w godzinę śmierci naszej".

Seminarium w Sanktuarium


 

Bardzo staramy się o to, by każdy pielgrzym w naszym Sanktuarium poczuł się dobrze; by doświadczył ciepła miłości, dobroci kapłańskiego serca Św. Jana Marii Vianney'a, by odchodził czy odjeżdżał od nas z przekonaniem, że był ważny i potrzebny. I to nie z jakiegoś powodu czy dla jakiejś korzyści, ale tak po prostu - dlatego że jest i przybył do relikwii Świętego Proboszcza.

Jednakże Pielgrzymka Seminarium Duchownego z Częstochowy musiała mieć dla nas znaczenie szczególne. W Roku Kapłaństwa przeżywanym pod patronatem Św. Jana Vianney'a na tak zacnych Gości czekaliśmy i bardzo chcieliśmy ich wpisać do Księgi Pielgrzymów naszego Sanktuarium. Ucieszyliśmy się wiadomością o planowej Pielgrzymce alumnów naszego Seminarium, którzy przybyć mieli do Świętego Proboszcza pod opieką Księży Przełożonych i uczestniczyć w modlitwach pod przewodnictwem Ks. Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiego dra Stanisława Nowaka. A wszystko stać się miało w środę 21 października w godzinach popołudniowych. W stosownym czasie odbyło się najpierw spotkanie Rady Parafialnej i Koła Gospodyń Wiejskich, które to instytucje najbardziej są kompetentne w podobnych sytuacjach. Radość, duma i potrzeba wzmożonej aktywności stanowiły odzew naszego lokalnego społeczeństwa na wieść o planowanej pielgrzymce.

Zostaliśmy zaproszeni na Nabożeństwo Różańcowe na godz. 16.oo, w którym uczestniczyć mieli nasi zacni goście. Warto zaznaczyć, że tego dnia zasadniczo zmieniło się znaczenie pojęć: gospodarze i Goście, bo Ks. Arcybiskup i Wspólnota Seminarium Duchownego przejęła właściwie nasze Sanktuarium na własność, a my poczuliśmy się raczej gośćmi. Przed laty to przecież nasz Arcypasterz podarował pod szczególną opiekę naszej wspólnocie parafialnej bezcenne relikwie Św. Jana Marii Vianney'a, nie przestając być ich głównym właścicielem; tytuł Gospodarza zaś Biskupowi Diecezjalnemu przysługuje bezwzględnie we wszystkich kościołach - tym bardziej w naszej świątyni, którą niedawno oficjalnie podniósł do rangi Sanktuarium. Tak więc: zostaliśmy zaproszeni na Nabożeństwo Różańcowe i z zaproszenia tego chętnie skorzystaliśmy. Nasze dzieci, młodzież gimnazjalna i dorośli odmawiali fragmenty modlitw różańcowych, w których uczestniczył także nasz Arcypasterz. Po Nabożeństwie ku czci Matki Bożej pozostawiliśmy naszych Gości - Gospodarzy sam na sam ze Św. Patronem Proboszczów; najpierw wysłuchali oni konferencji ascetycznej ks. Arcybiskupa o Św. Janie Vianney'u, a następnie uczestniczyli w uroczystej Mszy Św. koncelebrowanej przez obecnych w Mzykach przełożonych seminaryjnych pod przewodnictwem Ks. Arcybiskupa. Na pewno wiele mieli sobie do powiedzenia obecni w Sanktuarium: Św. Jan Vianney, Arcypasterz, wychowawcy seminaryjni, alumni. Na pewno wiele ważnych i potrzebnych słów usłyszeli tego dnia wszyscy pątnicy w tym szczególnym dla kapłanów i kandydatów do kapłaństwa miejscu; na pewno wielu ważnych i potrzebnych przeżyć doznali, modląc się przez wstawiennictwo świętego kapłana, całując jego relikwie, podziwiając jego postawę służebną i ofiarniczą - słowem: prawdziwie kapłańską. Na pewno to, co najważniejsze i najgłębsze na zawsze pozostanie tajemnicą otwierających się przed Panem Bogiem serc i tajemnicą tego niezwykłego miejsca.

Po tych duchowych i mistycznych przeżyciach wszyscy Pielgrzymi udali się do Świetlicy Środowiskowej, gdzie odbyło się spotkanie przy stole. Od początków chrześcijaństwa głębokiej pobożności towarzyszyła Agapa czyli uczta miłości; jeśli ówczesne podobne były do naszej, łatwo zrozumieć potrzebę powołania do istnienia urzędu diakona. Przybywających do Świetlicy witała p. Sołtys Bożena Konopka oraz ks. Proboszcz a działo się to przy wozie drabiniastym wypełnionym wyrobami ze świeżo poległej świnki. Ponieważ Goście spodziewali się jedynie "Ziemniaczków Św. Jana Vianney'a", musieliśmy wytłumaczyć, że świnka je zjadła i za to skazana została na karę śmierci. Nie brakowało pysznych dań (z żeberkami w kapuście w roli głównej) także na stołach pięknie przygotowanych przez Koło Gospodyń Wiejskich, nie brakowało radosnych rozmów, śpiewów ani też wspaniałej atmosfery prawdziwej Agapy. Jeden tylko był żal, że spotkanie krótko trwało; Seminarium rządzi się swoimi regułami, które obowiązują także przy wspólnotowym stole, co nie zawsze jest łatwe do pojęcia, dla tych wszystkich, którzy takiego życia nie doświadczyli. Apelowa modlitwa zakończyła biesiadę, a w naszych sercach pozostała radość i duma z tego, że Pan Bóg tak cudownie zrządził w swojej Opatrzności: mogliśmy modlić się i gościć w Roku Kapłańskim razem z tą wspólnotą, która określana bywa często źrenicą każdego Kościoła partykularnego. Modlimy się o powołania do służby Bożej - także z naszej Parafii.


Tysięczny Pielgrzym


Tysiąc to dużo, to liczba okrągła, nasuwająca myśli jubileuszowe, pobudzająca do wdzięczności i radości. W tysiące idą słowa przez ludzi wypowiadane, kroki którymi przemierzają tę ziemię, myśli stanowiące odbicie ich człowieczeństwa przewijające się w ludzkim umyśle i sercu. Często o tych liczbach ogromnych wcale nie pamiętamy, niekiedy pamiętać nie chcemy, gdy okazuje się, że również w tysiące idą nasze nieprawości, słabości czy grzeszne upadki. Są jednak i takie "tysiące", o których chcemy i o których wypada pamiętać, a już na pewno zwrócić na nie uwagę.

Jeszcze rok temu trudno byłoby przypuszczać, że do relikwii Św. Jana Vianney'a w Mzykach będą przybywać pielgrzymi, że to miejsce stanie się znane, że będzie celem pątniczych wędrówek, że wpisze się w mapę Sanktuariów naszej polskiej ziemi. A tymczasem za sprawą przedziwnego zrządzenia Bożej Opatrzności przeżywany pod patronatem naszego Świętego Patrona Rok Kapłański gromadzi w naszej świątyni coraz więcej pobożnych dusz szukających światła u Świętego Proboszcza z Ars. A przybywają nie tylko kapłani, dla których przykład świętego kapłana najbardziej jest fascynujący i zachęcający. Przybywają także pielgrzymi świeccy, którzy przed wystawionym Najświętszym Sakramentem modlą się bardzo pięknie i pobożnie, wypraszając łaski swoim duszpasterzom i przedkładają Panu Bogu swoje osobiste sprawy oraz intencje.

W sobotę 26 września 2009 r. do naszego Sanktuarium przybyły dwie pielgrzymki autokarowe: z Parafii Matki Bożej Fatimskiej z Sosnowca - Zagórza oraz z Parafii Wniebowzięcia NMP z Nowogardu Szczecińskiego. I chociaż każda grupa pielgrzymkowa warta jest odnotowania w Księdze Pielgrzymów naszego Sanktuarium, to jednak ta ostatnia pielgrzymka tych racji ma więcej: jest to pielgrzymka, która przybyła do Św. Jana Vianney'a z najodleglejszego punktu naszej Ojczyzny (dotąd ten przywilej miała grupa z Bydgoszczy); ponadto w grupie z Nowogardu Szczecińskiego znajdował się tysięczny pielgrzym przybywający dla uczczenia relikwii naszego Świętego Patrona. To powód do radości i dumy, do wdzięczności i bezwzględnego zaufania. Jeśli wspomnieć, że wszyscy pielgrzymi zostali należycie i tradycyjnie przyjęci (po wstępie historycznym i biograficznym zapraszamy pątników do modlitwy przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, czytamy fragmenty kazań Św. Proboszcza z Ars, dajemy do ucałowania relikwie, zapraszamy na gościnną degustację "Ziemniaczków Św. Jana Vianney'a"), to powodów do radości jest rzeczywiście bardzo wiele. Bogu niech będą dzięki za Jego cudowną i niepojętą dla nas Opatrzność wytyczającą nam drogi, których przedtem nie znaliśmy i sami byśmy ich wytyczyć nie byli w stanie.

Wrześniowi pielgrzymi dnia jednego


Bywało w Sanktuarium Św. Jana Marii Vianney'a w Mzykach wielu pielgrzymów, co z pobożności wielkiej u Świętego patrona proboszczów szukali wstawiennictwa w swoich ważnych modlitwach i sprawach Panu Bogu przedkładanych. Ale dzień 12 września 2009 r. okazał się najbogatszy - jak dotąd - w tę pobożność i gorliwość pielgrzymią. Najpierw zgłoszona została do Kustosza Sanktuarium pielgrzymka autokarowa z Chełma Lubelskiego. Następnie grupa niewielka młodzieży z Parafii Św. Stanisława BM z Myszkowa, która pod czujnym i wymagającym okiem świętego Proboszcza z Ars chciała szukać natchnienia do swej duchowej pracy w nowym roku szkolnym.

Od wczesnym godzin rannych Mzyki przygotowywały się do należytego przyjęcia pielgrzymów, jako że pierwsza grupa przybyć miała do Sanktuarium ok. godziny 8.oo. Szybko okazało się, że pielgrzymi plany zmienili i nasze oczekiwanie stało się tego dnia bardzo długie. Przed południem przyjechali młodzi pielgrzymi z Myszkowa pod opieką swego kapłana - ks. Neoprezbitera Pawła Cielibały oraz nauczyciela z Myszkowskiego Liceum - p. Jarosława Kowalskiego. Trwali na modlitwie przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, słuchali konferencji swojego księdza, rozmawiali o Bożych sprawach, ucałowali relikwie Świętego Proboszcza; pogłębiali swoją wiarę, uczyli się pięknej czystej miłości Pana Boga i bliźniego, czerpali z charyzmatu tego szczególnego miejsca, którym jest nasze Sanktuarium.

W godzinie Bożego Miłosierdzia przybyli wreszcie oczekiwani pielgrzymi z Chełma Lubelskiego w zaskakująco dużej liczbie 150 osób. Trzy autokary pełne pielgrzymów spragnionych spotkania ze Świętym Kapłanem, który 150 lat temu odszedł z tego świata a jednak pozostał i tak bardzo jest nam potrzebny. Dwóch kapłanów towarzyszyło pielgrzymom w drodze i przybyło z nimi na wspólną modlitwę. Tradycyjnie ks. Kustosz po przywitaniu pielgrzymów zaprosił ich do wspólnej refleksji nad życiem Św. Jana Marii Vianney'a oraz do modlitwy przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Zgodnie z celem istnienia naszego Sanktuarium była to modlitwa za kapłanów: o powołania kapłańskie i zakonne, za kapłanów świętych i Bogu oddanych, także za tych, którzy pogubili się na drogach Bożego powołania; pamiętaliśmy również o kapłanach odwołanych już przez Pana Boga z tej ziemi do wieczności. Po wysłuchaniu tego, co chciał nam powiedzieć osobiście Jezus Eucharystyczny, posłuchaliśmy wszyscy fragmentów kazania naszego Świętego Patrona o Duchu Świętym. Później było ucałowanie relikwii, wpisy do księgi intencji pielgrzymich i tradycyjna gościna, której głównym daniem była ulubiona strawa Proboszcza z Ars - ziemniaczki. Ze smakiem i radością nasi goście raczyli się prostym daniem przypominającym ubóstwo i prostotę Św. Jana Marii Vianney'a.

Chwilę po godzinie 17.oo, gdy rozpocząć miała się Msza Św. parafialna do Sanktuarium przyjechał jeszcze jeden autokar wypełniony pielgrzymami z okolic Hrubieszowa. Prosili o chwilę modlitwy i możliwość uczczenia relikwii Świętego Proboszcza. Odmówić nie było można i cześć naszego Patrona, którą tego dnia odbierał w swoim Sanktuarium wzrosła jeszcze bardziej. Wszystko ku nieskończonej chwale Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego, który ustanowił święty sakrament kapłaństwa, powołał do niego naszego Świętego Patrona i ciągle powołuje tych, których wybrał i szczególnie umiłował.


Pierwszy I czwartek


W I czwartek miesiąca lipca 2009 r. o godz. 20.oo rozpoczęło się w kościele filialnym Św. Jana Vianney'a w Mzykach pierwsze Nabożeństwo za Kapłanów. W ogłoszonym przez Benedykta XVI Roku Kapłaństwa wierni wraz z duszpasterzem podjęli zobowiązanie cotygodniowej Mszy Św. sprawowanej w każdy czwartek w intencji wszystkich kapłanów oraz comiesięcznego Nabożeństwa ofiarowanego za Kapłanów w każdy I czwartek miesiąca. Najpierw przed wystawionym Najświętszym Sakramentem dziękowaliśmy za dar kapłaństwa sakramentalnego: prosiliśmy o świętych kapłanów żyjących według Serca Bożego, przepraszaliśmy i prosili o miłosierdzie dla kapłanów upadłych, którzy opuścili zaszczytną posługę w Chrystusowych szeregach, zmarłym kapłanom wypraszaliśmy radość nieba. Uroczystej Mszy Św. za Kapłanów połączonej z kapłańską modlitwą brewiarzową - Nieszporami przewodniczył ks. Proboszcz - Tomasz Nowak. Po Mszy Św. modlitwę Apelu Jasnogórskiego poprowadził o. Ryszard Sierański ze Wspólnoty Dobrego Pasterza w Góralach. Odnowiliśmy Akt Oddania Niepokalanemu Sercu Maryi a po apelowej modlitwie ucałowaliśmy relikwie naszego Patrona - Św. Jana Vianney'a. Jeśli chcecie świętych kapłanów - módlcie się za nich. Niech nas Pan Bóg wspomaga w przyjętym zobowiązaniu.

Pański krzyż


W I Piątek miesiąca czerwca 2009 r., w XXX rocznicę pamiętnej I wizyty Ojca Św. Jana Pawła II w Częstochowie, kilka dni przed ogłoszeniem przez Benedykta XVI Roku Kapłaństwa pod patronem Św. Jana Vianney'a odebrał ks. Proboszcz od ukraińskiego rzeźbiarza drewniany krzyż przeznaczony do zakrystii kościoła filialnego w Mzykach. Potężne drzewo krzyża o wysokości prawie 2 metrów i mocno rozpiętych ramionach ma wszystkim, którzy do Mszy Św. będą się przygotowywać w tej zakrystii przypominać, co to znaczy być prawdziwym kapłanem. Umieszczony na głównej ścianie zakrystii krucyfiks ma stać się mocnym świadectwem potęgi Jezusowej miłości.

Krzyż ufundowała p. Zofia Nowak na podziękowanie Chrystusowi Panu za dar kapłaństwa (jest matką dwóch kapłanów) i dla uczczenia Jego Przenajświętszej Ofiary dającej zbawienie nam wszystkim.